
W środę udało się w końcu wykonać kolejny mały kroczek w stronę budowy białostockiego stadionu. Nastąpiło długo wyczekiwane otwarcie ofert firm i konsorcjów zainteresowanych realizacją inwestycji
Moment ten był kilkakrotnie przekładany. Pierwotnie oferty mieliśmy poznać już w październiku. Wówczas okazało się jednak, że trzeba powtarzać przetarg na wyłonienie wykonawcy. Okazało się, że jeden z zapisów w specyfikacji pierwszego przetargu mogłaby podważyć komisja europejska. Pierwszym terminem rozstrzygnięcia drugiego przetargu był początek grudnia. Był przekładany na "przed świętami" i pierwsze dni stycznia. Za każdym razem coś stawało na przeszkodzie. A to firmy zasypały Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji (prowadzący inwestycję) kilkuset pytaniami na temat szczegółów projektowych, a to ktoś składał protest. Do tego Francuzi prosili o przesunięcie terminu, gdyż nie mogli skompletować wszystkich niezbędnych dokumentów.
Wreszcie się udało. W środę w samo południe minął termin składania ofert. Ostatni zainteresowani - jak mówi Piotr Bubela, zastępca dyrektora MOSiR - przynosili je dosłownie na kilka minut przed terminem. Nie było w tym nic dziwnego, tak to się zwykle odbywa. Pół godziny później nastąpiło to, czego i urzędnicy miejscy, i kibice nie mogli już się doczekać. Otwarcie ofert. Na stole 16 zamkniętych kopert. Na twarzach niepewność. Największą zagadkę stanowiła kwota, za jaką firmy skłonne były by zbudować stadion. Pierwsze cięcie i już wszystko wiadomo - konsorcjum, w którym liderem jest Hydrobudowa Polska, jest skłonna zrobić to za 167 mln zł netto (około 204 mln zł brutto). Kolejna oferta - 174 mln zł netto (213 mln zł brutto).
- Nie jest źle - komentował na gorąco Bubela. - Jest wręcz dobrze. Nie startujemy z pułapu 500 milionów, tylko ze zbliżonego do tego, ile mieliśmy przeznaczyć na stadion.
Gmina zaplanowała przeznaczyć na stadion 150 mln zł netto (połowa tej kwoty ma pochodzić z Unii Europejskiej), czyli 183 mln zł brutto. Na twarzach szefów MOSiR-u pojawia się uśmiech. Jest jeszcze większy, gdy okazuje się, że polsko-francuskie konsorcjum - Eiffage Budownictwo Mitex i Eiffage Construction - jest w stanie zrealizować stadion za niespełna 128 mln netto, czyli niecałe 157 mln zł brutto.
Okazało się, że stawka partnerów z Eiffage jest najniższa. Warto wiedzieć, że mają na swoim koncie liczne realizacje na terenie Europy, w Polsce natomiast m.in. Aqua Park w Zakopanem, urząd warszawskich Bielan czy Focus Park w Bydgoszczy.
Najwyżej swoje prace wycenili zaś Litwini z Poniewieża, wspierani przez białostocki Rawbud - na niespełna 200 mln zł netto (245 mln brutto).
W przetargu stanęło też kilka innych firm z regionu, m.in. Unibep z Bielska Podlaskiego razem z Promostalem z Czarnej Białostockiej, białostockie - Instal, Budbaum czy Rodex. Co ciekawe, w stawce pojawił się też warszawski Mostostal, z którym rozwiązano umowę na budowę stadionu we Wrocławiu.
Adam Popławski, szef MOSiR-u, komentował: - Zdecydowanie jestem zadowolony. Do tej pory czuliśmy się bezsilni. Próbowaliśmy coś robić, ale okazywało się, że wpływają do nas protesty. Dziś można powiedzieć, że zakończyliśmy pewien etap. Mimo różnicy między najniższą a najdroższą ofertą, oscylują one mimo wszystko wokół podobnych kwot. Teraz jest czas na przeanalizowanie ofert - mówił Popławski.
To może nieco potrwać. Niektóre z ofert to opasłe księgi. Najgrubsza liczy sobie blisko 600 stron.
- Może się okazać, że w niektórych brakuje pewnych dokumentów. Być może niektóre będą wymagały uzupełnień, inne mogą zostać odrzucone. Zamierzamy pracować tak, by szybko rozstrzygnąć przetarg. Choć nie da się wykluczyć, że po rozstrzygnięciu pojawią się protesty - przewidywał dyrektor MOSiR-u.
Bubela mówił wręcz, że są nieuniknione. - Obym się mylił, ale przy tak niewielkich różnicach w ofertach, protesty raczej będą.
Popławski prognozował, że w optymistycznym wariancie - przy szybkim rozstrzygnięciu przetargu i braku protestów - umowę można by było podpisywać już na przełomie lutego i marca. O pesymistycznym nie chce nawet myśleć.
Wybrana firma będzie miała dwa lata na zrealizowanie inwestycji. Stadion zaprojektowany przez zespół pod kierunkiem prof. Stefana Kuryłowicza ma pomieścić 22,4 tys. widzów. Pod trybunami mają mieścić się restauracje, sklepy, pomieszczenia klubowe oraz siedziba Podlaskiego Związku Piłki Nożnej. Planowana jest tam również ekspozycja muzealna poświęcona historii futbolu w regionie. Na najwyższym poziomie pojawi się zaś hostel, który na czas meczów zamieniany będzie na loże vip-owskie.
Na razie gotowa jest jedynie nowa murawa obiektu, na której grają piłkarze Jagiellonii.
Źródło:http://bialystok.gazeta.pl
Foto:http://bialystok.gazeta.pl
(KM)
